stylizacja (malus track)

Autor: Paweł Kozioł, Gatunek: Poezja, Dodano: 25 października 2015, 19:09:54

Nie wiem, co chciałem mówić, słowa zapomniałem.

Do zjaw pałacu ślepa jaskółka powróci

Ze skrzydłami ściętymi, przezroczystym ciałem

 

(Osip Mandelsztam)

 

Jaskółka - Inaczej lukarna. Jeden z dwóch głównych (obok okna połaciowego)sposobów doświetlenia poddasza; okno wystające z połaci dachu,przykryte własnym daszkiem. Znana już w gotyku, stała się charakterystycznym elementem architekturu baroku i rokoka.

 

(http://www.e-dach.pl/slownik/lukarna)

 

 

też nie wiem, jaskółko, co chciałem. nie widzę, jak mógłbym zaczynać

imieniem, co lotne i jasne, na ptaka zarazem i okno

znad dachów świecące wysokich. niech czyni cię definicja

cudem, bo martwych kamienic jemiołą, żyjącą naroślą,

 

dobrym znakiem spod gzymsu – dotychczas jednak mi byłaś

szkic i na podświetlonych kalkach plączący się projekt,

lot, ale taki z obliczeń, wykreśleń krzywikiem i cyrklem,

niemniej – wciąż samoczynne ave dla konstruktora.

 

był czas, szanowałem tę lotność, jak również chciałem, by w miasta

pieśń biegła szybko i zwinnie, jak wiatr naokoło twej główki,

lecz teraz, gdy ziemne sklepienie drutami korzenia przerasta,

jak niby rozwijać te szkice naprzeciw gliniastej żarówki?

 

nie nurkuj tu, bo nie zgodzi się mój wrzask i tej pieśni powolność,

brak powietrza i skrzydeł geometryczna perfekcja,

ni szyfr w radiowym twym pisku z całą europą niewolną

dla anten na wieżach kościelnych wyczerpującą prąd z serca.

 

precz więc z pieśnią, choć sześcian powietrza dla siebie wykroi,

nada kształt pęcherzykom płuc w ziemię wgniecionym wraz z flegmą

– bo nic, nic tej kaszy czerwonej po szklanej precyzji rąk twoich,

konstruktorze, od kiedy w fundament wcisnęło mnie niebo.

 

po obłej nic główce jaskółki i skrzydeł tajemnym profilu,

co gdyby chciał, sam by gładko przechodził przez ziemię i kamień,

nie jak ten głos wraz z dławiącą go piersią, dziurawy, przez żwiru

kolczaste podziemia wleczony, przez groźnych budowli fundament.

 

po co mi ty, z błotem w dzióbku na gniazdo, jeżeli

tu ziemia oddech tamuje? pocieszyć chciałaś przez chwilę?

co masz wspólnego z wykresem dni chorych, nocy bezsennych,

z czym wrócisz w górę? ze skrzydła startym na miazgę profilem?

 

i cóż mi stąd, nawet jeśli tutaj umiałaś się przebić,

skrzydełkiem z gliny wyjętym niewinne rysując kółeczka

jak łańcuch dla mandelsztama? co ty mi możesz innego,

niż w pętlę finalną jak w gniazdo uwijać ostatek powietrza,

 

w krzyk, że ponieważ mnie tutaj przemocą wtłoczyło, precz z niebem,

niech choć zgrzyt obojczykiem o kamień zaprzeczyć śmie jego racjom

gdy przestrzeń, cała kolczasta, to jego projekt i kiedy

zwija się, klęśnie ziemia pod jego okupacją.

 

Komentarze (1)

    • Szel _
    • 25 października 2015, 19:20:12



    'nie nurkuj tu, bo nie zgodzi się mój wrzask i tej pieśni powolność,'
    ano nic nie moge
    ale zapytac moge
    dlaczego krzyczysz?

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się